Za chwilę miało się rozpocząć ważne spotkanie z moimi przełożonymi, a ja nie mogłam sobie pozwolić na spóźnienie. Wcisnęłam więc wszystkie moje długopisy, notatniki i teczki do torby i pobiegłam do sali konferencyjnej. Usiadłam, z trudem łapiąc oddech i wyciągnęłam wszystko z torby, starając się przynajmniej wyglądać na przygotowaną. Dopiero kiedy chciałam zrobić notatki, uświadomiłam sobie, że w ręku trzymam nie długopis, a tampon!
lipiec 31st, 2007
Zaczęłam miesiączkować, gdy miałam zaledwie 11 lat. Jakby tego było mało, miesiączka pojawiła się w trakcie rodzinnego spotkania. Gdy wróciłam z ubikacji, podeszłam do mamy i powiedziałam jej na ucho o tym, co się stało, a ona powiedziała na głos: „Zaczęłaś miesiączkować? Przecież jesteś jeszcze małą dziewczynką!”. Pamiętam, że cała rodzina plotkowała o tym „jak szybko dojrzewa dzisiaj młodsze pokolenie” – zupełnie jakbym zrobiła to celowo, by zwrócić na siebie uwagę!
lipiec 31st, 2007
Wyjątkowo zmęczona wróciłam do domu po pracy. Czekało mnie kilka obowiązków, których niestety nie można było przełożyć. Po obiedzie musiałam zawieźć syna na lekcję języka angielskiego, a córkę na kurs tańca. W czasie nieobecności dzieci postanowiłam upiec im babkę piaskową. Tak rzadko jedzą domowe ciasta. Pieczenie nie jest moją mocną stroną. Gdy syn odszedł od komputera, dość szybko znalazłam w Internecie przepis na babkę. Postanowiłam, że po drodze zakupię niezbędne produkty. Maiłam spokój, dzieci na zajęciach, mąż na delegacji w Warszawie. Przygotowałam niezbędne składniki, otworzyłam w kuchni okno i zabrałam się do roboty. Szybciutko na stolnicy połączyłam składniki, a gotowe ciasto wstawiłam do piekarnika. Cały czas moje myśli zaprzątała rozmowa z koleżanką. Istniała możliwość pracy za granicą zgodna z moim zawodem i dość atrakcyjne zarobki. Jak o tym powiedzieć mężowi. Myśli moje przerwała aromatyczna woń wydobywająca się z piekarnika. Babka nabierała koloru i okazałego kształtu. Czas pieczenia dobiegał końca. Sama byłam zachwycona wyglądem ciasta. Odstawiłam je do wystudzenia. Wkrótce wrócili wszyscy domownicy. Mężowi aż zaświeciły się oczy na widok domowego wypieku. Wyjął z szuflady nóż i zaczął kroić. Stwierdził, że nóż może się złamać. Babka była twarda jak głaz. Zgasł mi uśmiech na twarzy, moje plany prysnęły niczym mydlana bańka. Zdenerwowana sprawdziłam przepis. Wyglądało, że wszystko zrobiłam zgodnie z przepisem. Córka spojrzała na mnie, później na stolnicę i rzekła: „Mamo, babkę się uciera, a nie zagniata!”.
Nigdy więcej nie pokusiłam się o domowy wypiek.
lipiec 30th, 2007
Świeżo upieczony emeryt nie bardzo wiedział, co zrobić z nadmiarem wolnego czasu. Postanowił zabawić się w detektywa. Na obiekt swojej obserwacji upatrzył sobie ładną, trzydziestokilkuletnią kobietę. Po tygodniu obserwacji wiedział już sporo o swoim obiekcie zainteresowań. Kobieta pochodziła z Warszawy, ale po rozwodzie przeniosła się do jego rodzinnego miasta. Tu zdobyła mieszkanie i pracę w agencji reklamowej. Czasami zostawała w pracy po godzinach i długo wystukiwała na klawiaturze komputera raporty, które zostawiała jej szefowa. We wtorki kobieta uczęszczała na prywatne lekcje języka angielskiego, a we czwartki chodziła do szkoły tańca. Dziadek nie lubił takich niezależnych kobiet. Wolał kobiety zajmujące się domem, dziećmi i obiadem. Jego świętej pamięci żona rzadko opuszczała domowe pielesze. Zazwyczaj wychodziła z domu tylko na zakupy i najczęściej kupowała owoce, warzywa oraz tylko te produkty, które były jej potrzebne w tym dniu. Nigdy nie robiła zapasów. Jedyną jej lekturą były poradniki i przepisy kulinarne. A ta kobieta najczęściej używała mikrofalówki. „Polacy to nie Amerykanie – pomyślał. Cenią sobie kuchnię domową”. Im bardziej poznawał obyczaje kobiety, tym bardziej ją nienawidził. Życzył jej, by spotkała ją kara za tak beztroskie życie.
Pewnego dnia jego życzenie ziściło się. Jak zwykle szedł ostrożnie za kobietą. Ona jednak wyczuła, że ktoś ją śledzi. Przyspieszyła kroku. Na klatce schodowej prawie już biegła. Potknęła się i stoczyła ze schodów. Dziadek stanął nad ledwo żywą kobietą i zaczął się śmiać i cieszyć jak dziecko. Jego radość spotęgował widok karetki. Zadowolony wracał do swojego domu.
Nagle z otwartego okna usłyszał przeraźliwy krzyk. Później już nic nie pamiętał. W szpitalu dowiedział się, że wpadł pod samochód. Ma uszkodzony kręgosłup. Opiekować się nim będą wolontariusze. Po kilku tygodniach w drzwiach własnego mieszkania ujrzał wolontariuszkę – kobietę znienawidzoną. Nabrał wodę w usta i tak wegetuje po dzień dzisiejszy.
lipiec 30th, 2007
Rychu już pięciokrotnie zmieniał szkołę. W żadnej mu się nie wiodło. Teraz chodzi do zawodówki w Warszawie. Nową szkołę załatwił mu pan Polak, który jest kuzynem dyrektora szkoły. W nowej budzie już pierwszego dnia padł ofiarą starszych uczniów. Tak go w toalecie wysmarowali szminką Jadźki, że wyglądał jak świnia. I od razu przylgnęło do niego przezwisko Ryjek. Rychu czytał informacje o fali w szkole. Wiedział też, że najnowsze dane statystyczne nie odzwierciedlają w pełni tego zjawiska. W tej szkole odczuł to na własnej skórze. Pozostawiony sam sobie otworzył okno, by zaczerpnąć świeżego powietrza. Już nie wróci na lekcje języka angielskiego. „Szkolnictwo – to jeden wielki kicz” – pomyślał. Jego zawodówka przysposabiała do pracy kelnera, kucharza, piekarza i cukiernika. Nie bardzo to go interesowało, ale nie chciał znów zawieźć swojej matki. Początkowo z ochotą wgryzł się w zawiłe przepisy kulinarne, przestudiował niejedną książkę kucharską. Korzystając z komputera swojej ciotki, wiele informacji wyszukiwał w Internecie. Nawet zaczął przyswajać angielskie słówka. I jakoś mu szło. Zdobył uznanie belfrów, gdy opracował ciekawą reklamę francuskich ciasteczek. Najgorzej szło mu gotowanie. Miał problemy z przyprawami i z użyciem odpowiedniej ilości i jakości warzyw i mięsa. Nauka szła mu coraz gorzej, aż w końcu postanowił rozglądać się za jakąś pracą. Na razie chodził do szkoły, ale postanowił z niej zrezygnować, gdy znajdzie pracę. Niestety nie odpowiadała mu żadna oferta pracy. Zarobki były za małe, jak na jego oczekiwania.
Na ulicy jego uwagę przyciągnęła kobieta o niebiańsko długich nogach. Wyglądała niezwykle atrakcyjnie. Postanowił iść za nią, choć do końca nie wiedział po co. Przy budynku szkoły tańca postanowił, że wyrwie jej torebkę. Łudził się, że jej zawartość pozwoli mu choć na częściową realizację swych marzeń.
Teraz siedząc w poprawczaku, patrząc w okno marzy o jakiejkolwiek szkole, o dawnym życiu. Nawet przez głowę mu nie przeszło, że atrakcyjna kobieta była na służbie, a jej koledzy policjanci zastawili pułapkę na dealera. Ale to on wpadł.
I w ten sposób zupełnie przyzwoite życie zamienił na piekło. Teraz dopiero doświadczył, co naprawdę znaczy zjawisko fali.
lipiec 30th, 2007
Ta historia przydazyla się naprawde. Było to w sylwestra 2003. Będzie pisać moja przyjaciółka której od wielu lat pomagam.
Mój chlopak Tomek był w Finlandii, samoloty mialy odwolane loty za względu na pogode i Tomek nie mogl wrocic do Polski na Sylwka. Wiedzial, ze bardzo chcialam isc na tego sylwestra (specjalnie kupilam odjazdowa kiecke), wiec powiedzial ze mam isc sama… dodal ze zadzwoni do kolegi (Daniela), żeby ten mial mnie na oku w czasie tej imprezki… żebym w razie czego miala jakies wsparcie…. Przystalam na to rozwiazanie i poszlam na tego sylwka z jego kolega Danielem.
Imprezka bardzo fajna. Duzo się dzialo i oczywiście % się laly. Jak towarzystwo troche wypilo to kolesie zaczeli się robic hamscy np. dawac klapsy z niespodzianka… kiedy mnie koles uderzyl w pupe pchajac palca w tylek to się wscieklam… chcialam mu strzelic w ryj… ale po opanowaniu emocji grzecznie zwrucilam mu uwage, żeby tego wiecej nie robil bo sobie tego nie zycze… w tym momencie w mej obronie stanol Daniel… chcial mu sprzedac bombe, ale odwiodlam go od tego pomyslu i skonczylo się tylko na lekkim pchnieciu.
Kiedy wybila 24:00 wszyscy wyszli na zewnatrz podziwiac fajerwerki i jak zawsze napic się szampana i zlozyc sobie zyczenia…. Ja jestem tak zdolna ze nie moglam otworzyc szampana i poprosilam Daniela o pomoc… Daniel otworzyl mi tego szampana i wzburzajac go lekko mnie oblal… było naprawde milo… Zlożylismy sobie zyczenia i wymienilismy się buziakami w policzki… wtedy on powiedzial zebym mu dala buzi, ale w usta… Ja się oburzylam i odmowilam… a on na to odparl, ze zartowal, ze koledze nie będzie dziewczyny odbijal…. po czym zaczelismy się smiac….
Weszlam do srodka lokalu w ktorym byla ta cala impreza i usiadlam przy stoliku….pilam drinki, tanczylam… bawilam się swietnie… bawilam się z Danielem…. Robilismy fotki telefonem, który pozniej zostal skradziony zreszta… Pomagalam mu nawet szukac tego telefonu… Nie przypuszczalam, ze Daniel, który mnie obronil przed natarczywymi kolesiami zostanie moim wrogiem nr 1… ze będę się musiala bronic przed nim…
Wyszlam na fajke na dwor, bo w lokalu już nie było czym oddychac (mimo to ze klima chodzila) stalo tam sporo moich znajomych i oczywiście Daniel. Zrobilo mi się zimno i stwierdzilam ze ide po plaszcz do szatni… w tym momencie Daniel zdjol z siebie kurtke i okryl mnie nia… usmiechnelam się i odpalilam fajke… stalismy i gadalismy…. kiedy spalilam fajke powiedzialam, ze ide do srodka… a on ze tez idzie i ze musi kurtke odniesc do szatni… no wiec jako ze szlam w jego kurtce to poszlam z nim odniesc ja do szatni. I to był blad. Zawiesil ja na wieszaku i mielismy już udac się do wyjscia, kiedy to nagle pocalowal mnie… odepchnelam go.. i spytalam co robi? nie odpowiedzial… spojzalam w jego oczy były jakies dziwne, szalone… Zlapal mnie za nadgarstki i przyparl do sciany i zaczol calowac… schodzil coraz nizej, po szyli… zaczelam się szarpac… wtedy on mnie uderzyl w twarz…. stracilam przytomnosc…. Ocknelam się lezac na lawce, prawie naga…. biustonosz i bluzeczka lezaly obok na podlodze a mini była podciagnieta do gory… odchylil stringi i wszedl we mnie… bardzo brutalnie mnie popychal…. to było straszne… bardzo mnie to bolalo… prosilam żeby przestal, ale on nie przestawal… zaczelam krzyczec to oberwalam po mordzie… zaczela mi leciec krew z wargi i nosa.. opadlam z sil… poddalam się i tylko cichutko szlochalam…. spuscil się we mnie i wyszedl… myslalam, ze to koniec, tymczasem to był dopiero poczatek… zrzucil mnie z tej lawki na posacke-tak ze spadlam na kolana i rece… kazal mi się wypiac… podszedl do mnie i wszedl we mnie do tylu… to bylo jeszcze gorsze… rozrywajacy bol… lzy zalewaly moja twarz… Kiedy skonczyl… pomogl mi wstac i ubral mnie… bez kitu ubral mnie… nie bylam w stanie isc bo nogi odmowily mi posluszenstwa… usiadlam na tej lawce i otarlam sobie twarz reka… zobaczylam krew…zemdlalam…
Przyjaciolka wraz ze swoim chlopakiem zaczeli mnie szukac… trwalo to 1,5 h jak się pozniej okazalo… wolali mnie, byli w tej szatni, ale ja nie odpowiadalam bo bylam nieprzytomna… wkoncu przyjaciolka poszla tam jeszcze raz i dokladnie zaczela szukac…. znalazla mnie lezaca na lawce a obok mnie siedzacego Daniela. Na jej pytanie dlaczego nie odpowiadales jak jej szukalismy? odpowiedzial, ze nie slyszal, a na pytanie co jej zrobiles: odpowiedzial cytuje: ”…zle się poczula i tu usiadla a ja ja pilnowalem…”. Kumpela wyjebala go z szatni i pobiegla po wode i tel-zadzwonila na pogotowie… Przyjechali… ale ja się już ocknelam… zalozyli mi 3 szwy na warge… pytali co się stalo, ale ja nie powiedzialam nic… wstydzilam się i uwazalam ze to moja wina, ze go sprowokowalam… Przyjaciolka zabrala mnie do domu… a Danielowi moi i jego koledzy spuscili lomot.
A teraz jest najlepsze-napisalam o tym Tomkowi (mojemu chlopakowi) nie uwierzyl mi… nie uwierzyl ze Daniel mi to zrobil… Jak przyjechal do Polski to zapytal mnie jak to było…. wiec mu opowiedzialam… a on dalej nie wierzyl…
Nie mogę tego zrozumiec - myslalam, ze mnie wesprze, a tymczasem robil mi wyrzuty… mialam wrazenie ze zaraz mi powie, ze to wszystko moja wina… potem zapytal się mnie 2 razy ja się czuje, a pozniej powiedzial, cytuje: „nie chce o tym slyszec”.
Odeszlam od niego.
We wtorek poszlam do szkoly… chcialam zapomniec, wrocic do normalnych zajec, przyjaciol… kiedy skonczylam lekcje i wychodzilam ze szkoly zauwazylam stojacego Daniela.. nogi mi się ugiely, nie wiedzialam co zrobic, balam się… odwrocilam się w poszukiwaniu kolezanki, ale ona nie wychodzila… postanowilam, ze pojde na przystanek druga strona… ruszylam przed siebie szybkim krokiem… Musial to zauwazyc i zaczol isc w moja strone… nie bieglam, nie bylam w stanie… dogonil mnie i zaczol przepraszac… mowil ze był nacpany, ze wziol 15 pigul, ze nie wiedzial co robi… kleknol i przepraszal… Rozplakalam się i powiedzialam tylko, żeby nigdy wiecej do mnie się nie zblizal…ze przez niego znienawidzilam Tomka-bo tak wlasnie zrobilam…. Ucieklam stamtad.
W srode poszlam do ginekologa… najprawdopodobniej nie będę mogla mieć dzieci…
(leska ;( )
Wiem, ze Daniel spotkal się z Tomkiem i ze wszystko mu powiedzial…ze mnie zgwalcil…
Tomek go pobil…chcial do mnie wrocic, ale ja już nie chcialam i nie chce…
Jestem teraz sama. Sama w sensie, ze nie mam chlopaka i chyba nie chce mieć… jeszcze nie teraz… Nie powiem, ze jest mi dobrze, ze nie jest mi ciezko, ale staram się zapomniec o tym co mnie spotkalo… zyc dalej, nie poddawac się… chodze do psychologa i chyba to dzieki niemu napisalam to co czytacie i zglosilam sprawe na policje…
Napisalam to bez emocji, bez jakiego kolwiek wzruszenia… tak jakbym była pozbawiona uczuc…
lipiec 30th, 2007
Obowiązkowy zestaw plażowy w tym sezonie nosi się także w mieście. Najlepiej w wersji XXL: przeciwsłoneczne okulary powinny zasłaniać niemal pół twarzy, a na rondo kapelusza oceniać kark i dekolt. Efektowny duet osłoni przed wścibskim słońcem (czasem zapominamy, że opala ono, i to nie zawsze zdrowo, także w mieście) i doda seksapilu.
lipiec 30th, 2007
Upalny dzień zacznij od soku z pomarańczy zmiksowanego z melonem i sokiem z cytryny. Po południu spróbuj szampana z 40ml. dżinu, łyżeczką cukru pudru, sokiem z cytryne i lodem. Wieczorem zmieszaj 50ml wódki żołądkowej gorzkiej z likrem melonowym, sokiem z cytryny i jabłkowym sprite’em, lodem=)
Pycha Polecam=P
lipiec 30th, 2007
Czy wiesz,że plastikowe torebki, które przynosisz ze sklepu do domu i beztrosko wyrzucasz, rozkładają sie przez nawet 100lat!Zrobiono specjalne torby ,,greenbag'’ używane wielokrotnie. Znoszona i wyrzucana do właściwego pojemnika da się ponownie przetworzyć. Kupisz ją w marketach za 3,50 Polecam!!!=)
www.gam.pl
lipiec 30th, 2007